Wywiad ze Stephenem Kingiem

Przy okazji specjalnego pokazu filmu "Mroczna Wieża", które miało miejsce 2 sierpnia w Bangor, spora grupa dziennikarzy i bloggerów uczestniczyła w sesji pytań i odpowiedzi ze Stephenem Kingiem. Transkrypcja z tego wydarzenia zamieszczona została na portalu Birth.Movies.Death, a poniżej znajduje się jej tłumaczenie.

Widzieliśmy wiele miejsc, które cię zainspirowały [przyp. wywiad miał miejsce po zwiedzaniu Bangor]. Czy nadal rozmyślasz o przeszłości, o miejscach, które były częścią twojego życia lata temu, czy nadal przypominają ci skąd pochodzisz? 

Pewnie. Wychowywałem się w tej okolicy. Dorastałem w miasteczku w południowym Maine. Było tam więcej grobów niż ludzi. 600 mieszkańców. Bite drogi. Nie mieliśmy bieżącej wody, ale w 1966 roku zacząłem studia na Uniwersytecie Maine I od tamtej pory jestem tutaj. Prawdę mówiąc, kiedy zaczynałem pisać "Mroczną Wieżę" byłam jakieś 12 kilometrów stąd. Więc tak, Bangor jest moim domem. 

Czy kiedyś myślałeś, że ten film nigdy nie powstanie?

Nigdy dużo nad tym nie myślałem. Od czasu do czasu różni ludzie wyrażali zainteresowanie, a później temat odchodził. Pomysł powrócił mniej więcej w czasie gdy sukces odnosił "Władca pierścieni" Petera Jacksona i wtedy pomyślałem, że to może teraz, ale to nigdy dla mnie nie był pomysł na film. Jest zbyt skomplikowany i długi. Twórcy tego filmu odwalili świetną robotę opowiadając spójną historię, która wiele czerpie z "Mrocznej Wieży". Puryści mogą nie być zadowoleni, nie mogę być tego pewnym, ale mam nadzieję, że jednak dadzą się porwać historii bo będą wiedzieli o co w niej chodzi. Jednak nie zaprząta mi to głowy, zwykle myślami jestem przy rzeczach nad którymi aktualnie pracuję. Jestem bardziej zainteresowany kolejnymi rzeczami niż ostatnimi.

Widziałem już film i wygląda jakby seria książek została wrzucona do miksera. Czy zamiarem było świeże spojrzenie na sagę?

Dokładnie. Przecież jest tak wiele różnych historii – wątki są raczej skomplikowane a bohaterowie cały czas oddziałowują, podróżują w przyszłość i w przeszłość. Uważam, że Akiva Goldsman, który napisał scenariusz, wybrał to co według niego było najbardziej przyswajalne oraz relacje pomiędzy samotnym Rolandem, który jest gdzieś tam już od wielu wielu lat, a młodym dzieciakiem. Już kiedy kręcili film, widać było pomiędzy nimi tę niezwykłą chemię, którą równie doskonale widać na ekranie. Tak, musieli dokonać pewnych decyzji. Część z nich dotyczy sposobu opowiedzenia historii w taki sposób, aby zrozumieli ją wszyscy, a nie tylko hardkorowi fani "Mrocznej Wieży", tacy stali bywalcy konwentów z tatuażami Rolanda na bicepsach. Pamiętaj, że ze wszystkich książek jakie napisałem, "Mroczna Wieża" ma najbardziej gorliwych fanów, ale jednak jest to mała podgrupa ludzi którzy czytają inne książki takie jak "Lśnienie" czy "Misery". Mają swój własny gust.

Kiedy Idris Elba został obsadzony do roli Rolanda pojawiło się wiele negatywnych opinii. Co odpowiadasz na te zarzuty i jaka jest twoja opinia na temat dwóch głównych ról?

Zwykle mówię dokładnie to co napisałem we wpisie na Twitterze, gdy cała sprawa ujrzała światło dzienne. Nie dbam o kolor skóry jeśli tylko potrafi zawładnąć ekranem, szybko wyciągać broń, skrzela prosto, nie ma to znaczenia. Tak naprawdę nawet nie widzę ludzi gdy opisuję postacie. Ja pisze o postaci, jestem w ich głowach. Jeśli nie przechodzą obok lustra nawet nie wiem jak wyglądają. To co sprawiło, że obsadzenie Idrisa jako Rolanda, stało się w mojej głowie istotne, to te wszystkie ilustrowane książki, zaczynając od wydań Granta, gdzie Roland jest biały. Pomimo, że nigdy wcześniej nie myślałem o nim w ten czy inny sposób, ten wizerunek wyrył się w podświadomości. To trochę dziwne, nieprawda? Dlaczego nie miałby być czarny? Czemu do tej roli nie może być czarny? Wiecie co jest dziwniejsze? Oglądacie "Grę o tron"; w Westeros wszyscy są Brytyjczykami. Wszyscy. Westeros to właściwie Anglia I nikt tego nie kwestionuje, więc dla mnie pomysł, aby czarnoskóry grał Rolanda nie jest dużym problemem.

Czy masz nadzieję, że w kolejnym filmie  będzie miał kapelusz?

Oh, kapelusz. To trochę zabawne, prawda? Zdradzę wam sekret – na ilustracjach jest [Roland] nie tylko biały, ale zawsze ma kapelusz. Rozmawiałem na ten temat z producentami filmu i powiedzieli mi, że westerny, w których główna postać nosi kapelusz niezbyt radzą sobie w box office. Ja na to ‘Poważnie? Denzel Washington nosił kapelusz przez całych "Siedmiu wspaniałych" i poradził sobie całkiem nieźle’, ale nie zwracali na to żadnej uwagi.

Czy to nie wynika też z tego, że większość filmu dzieje się w Kluczowej Ziemii, więc [Roland] wyglądałby zabawnie chodząc ulicami Nowego Jorku wyglądając jak Krokodyl Dundee?

Nie wiem, a byłeś ostatnio w Nowym Jorku? Na Times Square mają kolesia, który nazywa się Nagim Kowbojem.

Czy nadal myślisz o tych postaciach? Sądzisz, że kiedyś powrócisz do tego świata, uzupełnisz historię Rolanda lub napiszesz kolejną powieść serii "Mroczna Wieża"?

Przez ostatnie kilka lat wiele o nich myślałem bo trwały prace nad filmem. Właściwie, przez ostatnie dwa lata miałem wiele spotkań z Ronem Howardem, jednym z producentów, który podchodził do tematu adaptacji bardzo instrumentalnie. Tak więc wiele o nich myślałem. Innym razem myślałem o nich pisząc "Wiatr przez dziurkę od klucza".
To zabawne, zwykle skupiam się na kolejnych rzeczach, a gdy pada pytanie "Czy interesuję się sukcesem lub porażką tego filmu czy kolejnego?" odpowiedź brzmi nie. Książki są książkami, książki są ukończone i na tym się skupiam. Ale gdy do nich wracasz – napisałem "Rolanda" w latach 70-tych, wiele lat minęło,  dopiero po "Cmętarzu zwieżąt" napisałem drugą część, bo czytelnicy o to prosili, a potem kilka lat później, trzecią i wtedy nastąpiła długa przerwa.
Osoba, której możecie podziękować, za powrót do historii stoi tam z tyłu w brązowym swetrze – to Julie Ann Eugley, która przedzierała się przez pocztę od fanów pytających: "Co się stało w pociągu po tym jak zabrał pasażerów i powiedział, że się rozbije". To do czego zmierzam, to fakt, że za każdym razem gdy wracałem, to było jak spotkanie starych znajomych i momentalnie podejmowałem historię. To było świetne. To samo czułem, i to jest zaczątek świetnego serialu "Pan Mercedes", który za tydzień startują na Direct TV, pisząc tę książkę, gdzie miała być mniejsza postać – Holly Gibney, którą na pogrzebie pocieszał Bill Hodges – on był gliniarzem – a ona się pojawiła i skradła całą książkę. Czasami tak się dzieje z postacią, a kiedy spotykasz ją po raz kolejny to zawsze świetne uczucie.

W szóstym tomie przyznałeś, że kiedyś zgubiłeś spisany zarys powieści. Czy to prawda? Czy rzeczywiście zawsze miałeś zarys całej serii?

Miałem coś takiego. Nie był długi ale obejmował całą książkę, nawet cały cykl i rzeczywiście go zgubiłem. Jedyne co pamiętam na ten temat, to, że napisałem go na maszynie w siedzibie studenckiej gazety na Uniwersytecie Maine. Maszyna obsługiwała tylko kapitaliki. Pamiętam ten zarys, ale nie pamiętam co się z  nim stało. Nawet nie wiem gdzie znajduje się pierwszy szkic książki.

Zwiedzaliśmy miejsca, które cię inspirowały...

Zwiedzaliście je ze Stu Tinkerem?

Tak! Co teraz cię inspiruje? Czy twoja reakcja na strach zmieniła się czy to co wzbudza w tobie strach zmieniło się przez ostatnie dekady?

Nie sądzę. Może trochę. Raczej nie straszą mnie już potwory z dzieciństwa czy rzeczy, które przerażały mnie w wieku 20-30 lat. To naturalne. Jeśli jesteś blisko swojego dzieciństwa to więcej z niego pamiętasz. A później wszystko się nakłada, bo masz własne dzieci, widzisz to co one widzą, jesteś blisko nich przez co masz podmioty badań, swego rodzaju świnki morskie. Obserwujesz co robią. Są rzeczy, które mnie interesują, ale nie można generalizować. Czasami w głowie pojawiają się różne obrazy – martwi ludzie [King wybucha śmiechem]. Czasami chciałbym napisać historię i dowiedzieć się do czego doprowadzi. Sądzę, że przez ostatnie kilka lat napisałem więcej o starych ludziach, i to chyba nie jest grupa demograficzna która jest moim celem, bo szybko się kurczy. Ale piszesz o tym co jest ci znane. A kiedy jesteś młody piszesz o młodych ludziach.

Czy jest coś co nie znalazło się w filmie i tego żałujesz?

Cóż, są rzeczy, które zagorzali fani na pewno chcieliby zobaczyć w filmie i zapewniam, że jeśli film okaże się sukcesem to będzie kontynuacja Chciałbym zobaczyć drzwi do naszego świata chociaż w pewien sposób są w filmie. Chciałbym zobaczyć Rolanda na plaży z homarokoszmarami chociaż rozumiem czemu zdecydowano się na kategorię wiekowa PG13. Osobiście poparłem ten pomysł. Uważam, że to właściwe podejście. Z różnych powodów, chciałbym, aby film zobaczyło jak najwięcej widzów, częściowo ze względu na dynamikę między rewolwerowcem i chłopakiem, która jest relacją jak pomiędzy ojcem a synem, chociaż bardzo bym chciał aby kolejny film miał kategorię R. To naturalna ewolucja branży filmowej. Przez długi czas, PG13 było strefą bezpieczeństwa, a kiedy film miał mieć kategorię R, zarządy studia mówiły: "Wiemy, że film zarobi 20-30% mniej pieniędzy bo wykluczamy znaczną część rynku – sporą część widowni". Myślę tu o filmach takich jak "Deadpool" czy "Logan".

Czy uważasz, że to byłoby dziwne, gdyby kolejnym filmem nie było coś w stylu "Powołania trójki"?

Uważam, że to prawdopodobne. Tak na logikę, to bardzo dobre miejsce [, aby kontynuować]. Musiałbym to przemyśleć, bo jak mówiłem, w tej chwili nie jestem częścią tych prac.

Biorąc pod uwagę twoje osiągnięcia, jak wysoko stawiasz fakt zablokowania cię na Twitterze przez Donalda Trumpa?

[King śmieje się] Niezbyt wysoko. Zablokowanie przez Donalda Trumpa to tak jak wyautowanie miotacza [w baseballu]. Myślę, że to demonstruje coś jak – przed oczami mam małe dziecko z całkowicie wysunięta dolną wargą. To bardzo dziecinne.

Uważam, że to było całkiem super.

Dziękuję. Prawdę mówiąc dostałem z tego powodu dużo pochlebstw. Brawo ja.

Udało im się wstawić [do filmu] twoje słynne otwarcie "Człowiek w czerni uciekał przez pustynię...". Czy jesteś zadowolony ze sposobu w jaki to zrobili?

Tak, jest tam. Tak. Od samego początku chciałem aby ten tekst znalazł się w filmie. Nie dla mnie, ale dla ludzi, którzy zawsze go cytują. Trochę mnie dziwi jak ważnym cytatem dla ludzi stała się ta linijka, ponieważ gdy ją pisałem było to po prostu dobre wprowadzenie do historii.

W jaki sposób podtrzymujesz świeżość swojej studni inspiracji? W swoim umyśle masz swoisty skarbiec. Jesteś niezwykle płodny, napisałeś tak wiele – w jaki sposób utrzymujesz świeżość pomysłów?

Wcale nie uważam, ze tak się dzieje. Uważam, ze każdy otrzymuje skończoną liczbę historii [do opowiedzenia]. Kiedy miałem 26 czy 26 lat to było jakby w mojej głowie ludzie uciekali z płonącego budynku. Te wszystkie pomysły ściśnięte w jednym miejscu i ja chciałem je spisać wszystkie naraz. A teraz, jest ich dużo mniej, ale jestem wdzięczny, ze mam jakiekolwiek. Nadal pracuję i to jest wszystko czego potrzebuję. To jest dobre. Mam kilka pomysłów. Nie jestem pewien czy są dobre, ale są pomysłami.

Możesz powiedzieć nad czym teraz pracujesz?

Nie

[Śmiech pytającego] Warto było spróbować.

Skończyłem już książkę na przyszły rok, a za miesiąc wychodzi książka "Sleeping Beauties", którą napisałem razem z synem i będziemy ją promować. Możliwość napisania książki z synem jest bardzo fajne. Mówił mi co robić, a ja to robiłem. To taki przedsmak domu spokojnej starości.
Wywiad ukazał się na stornie BirthMoviesDeath.com
Social Media
MOJA KOLEKCJA NA SKRÓTY: